Artykuły‎ > ‎

Żeby w sądach było sprawniej

Wydrukowano w Rzeczpospolitej | 21 września 2010 | Prawo | Jacek Przygucki Anna Adamska-Gallant

Dlaczego i jakich zmian w procedurze karnej domagają się sędziowie – tłumaczą członkowie zarządu Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia

Przekazany do Senatu obszerny projekt zmian w kodeksie postępowania karnego uwzględnia doświadczenia sędziów, na co dzień borykających się z często nielogicznymi przepisami, które nie sprzyjają rozpoznaniu sprawy w rozsądnym terminie. Projekt wywołał żywą dyskusję. Tu odniesiemy się do kilku krytycznych uwag, których nie podzielamy z powodów merytorycznych, nie zaś ze względu na przeświadczenie, że projekt jest idealny.

Akt oskarżenia

Przyspieszeniu rozprawy ma służyć zwolnienie prokuratora z odczytywania uzasadnienia aktu oskarżenia, a nawet samych zarzutów w sprawie obszernej, gdy strony o to nie wnoszą, a otrzymały akt oskarżenia na piśmie.

Marek Domagalski („Rz” z 27 lipca „Sędziowie proponują szybsze procesy karne”) ocenia to krytycznie, pisząc „projektodawcy zapomnieli chyba o publiczności i prasie na sali sądowej – wszak rozprawa nie jest tylko dla sądu i stron”. Wspiera go prof. Piotr Kruszyński: „Tu akurat nic bym nie zmieniał, jest wiele ważniejszych barier przedłużających rozprawy”.

Obowiązek odczytania aktu oskarżenia nie jest oczywiście najważniejszym problemem procedury karnej, ale jednym z wielu elementów przedłużających postępowanie, stosunkowo łatwym do wyeliminowania. Niedawno prasa podała, że akt oskarżenia w sprawie tzw. afery piłkarskiej obejmuje blisko 100 osób, 800 zarzutów i kilkaset stron. Samo jego odczytanie zajmie więc około tygodnia po kilka godzin dziennie. Pytanie – po co? Dla publiczności, która po godzinie wyjdzie z sali, jeśli wcześniej nie zaśnie? Dla mediów, które przygotują z całego zdarzenia materiał trwający półtorej minuty, z czego odczytaniu aktu oskarżenia poświęcone będzie dziesięć sekund? Wolne żarty. Ani media, ani publiczność nie będą zainteresowane żmudnym odczytywaniem aktu oskarżenia trwającym siedem dni. Dla nich wystarczająca jest wiedza ogólna, że chodzi o „ustawianie” meczów piłkarskich. Sąd zna sprawę, oskarżeni i ich obrońcy otrzymali odpis aktu oskarżenia, wiedzą więc doskonale, czego dotyczą zarzuty. Ten tydzień odczytywania aktu oskarżenia mógłby zostać przeznaczony na bardziej sensowne działania, np. przesłuchanie oskarżonych.

Bez wulgaryzmów

Inny zarzut stawiany projektowi dotyczy pozostawienia bez biegu pisma procesowego, które zawiera słowa i zwroty wulgarne albo sformułowania obelżywe wobec sądu lub uczestników postępowania. Zamysł dyscyplinowania w ten sposób uczestników postępowania skrytykował mec. Jacek Kondracki, znany warszawski adwokat: „Poszczególne osoby, w tym sędziowie, mają różne wyobrażenie o tym, co jest obraźliwe. Tymczasem do sądu zwracają się także ci, którzy mają trudności z pisaniem, wysłowieniem się. Taka dbałość o powagę sądu może naruszać ich prawa”.

Nie możemy zgodzić się z takim poglądem. Każda osoba posiadająca umiejętność pisania doskonale wie, kiedy chce obrazić sąd, a kiedy wyrazić tylko odmienną ocenę bez używania słów wulgarnych i obraźliwych. Czy naprawdę musimy godzić się na to, aby wyroki w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej wydawał organ znieważany i poniżany? Czy już zatarły się nam w pamięci zdarzenia podczas posiedzenia przed Sądem Najwyższym w przedmiocie ważności wyborów prezydenta RP, kiedy to sędziowie musieli opuścić salę pod naporem agresji słownej dwóch niezadowolonych wyborców?

Wysłuchać wyroku

Sporo kontrowersji wzbudził sugerowany wymóg obecności stron podczas ogłoszenia wyroku i wpływ nieobecności na zasady wnoszenia odwołania od orzeczenia. Adwokat Rafał Wąworek stwierdza: „Może w mieście powiatowym, gdzie jest jeden mały sąd, adwokat da radę stawiać się na każdy wyrok, ale np. w Warszawie, gdzie pełnomocnik musi przemieszczać się z sądu z jednego krańca miasta na drugi, taki wymóg znacznie utrudni obronę klientów”.

A my pytamy, czy obrona klienta, nawet z urzędu, jest charytatywna? Czy stanowi część zawodowych obowiązków adwokata, za które pobiera się wynagrodzenie? Nie przekonuje tłumaczenie o trudnościach z przemieszczaniem się czy wielkością miasta. Na rozprawie co do zasady można być, a podczas ogłoszenia wyroku już nie? Skoro tak, może wzorem adwokatów sędzia również przekaże wyrok sekretarce do odczytania, a sam spędzi czas w przyjemniejszy sposób? Nieobecność stron podczas ogłoszeniu wyroku godzi w powagę sądu. Stawiennictwo stron na ten niezwykle istotny moment procesu ma przede wszystkim znaczenie dla zrozumienia przyczyn, dla których takie a nie inne orzeczenia zostało wydane. Wysłuchanie uzasadnienia i poznanie przyczyn, którymi sąd kierował się przy wydawaniu wyroku może zadecydować o tym, czy będzie on skarżony, czy też nie, jak też spowodować, że odwołanie będzie bardziej merytoryczne.

Z tych to przyczyn projekt Iustitii przewiduje sankcję za niestawiennictwo strony na ogłoszeniu wyroku. Sprowadza się ona do tego, że termin na wniesienie apelacji będzie liczony od momentu ogłoszenia wyroku, a nie doręczenia stronie jego uzasadnienia, co zmuszałoby ją do pisania apelacji niejako w ciemno.

Kwestia uzasadnienia

Podnoszony w kontekście tej propozycji zarzut, że często ustne uzasadnienie jest niezgodne z tym sporządzonym na piśmie, idzie zbyt daleko. Niewątpliwie jest ono bardziej skrótowe niż pisemne, jednak praktyka taka jest zgodna z przepisami, bo ustne uzasadnienie powinno zawierać najważniejsze motywy rozstrzygnięcia sądu.

Kolejny argument przeciwko tej propozycji, o którym pisze adw. Bartłomiej Owczarek, że sędzia będzie mógł się zapoznać z argumentacją strony skarżącej, zanim jeszcze sporządzi uzasadnienie, jest zarzutem chybionym. Przecież już w toku procesu, a szczególności podczas mów końcowych, widać, jakie jest stanowisko stron zarówno co do poszczególnych dowodów, oceny winy, kary i innych rozstrzygnięć, jakie mogą być zawarte w wyroku.

Art. 424 k.p.k. jasno wytycza ramy uzasadnienia i nie daje możliwości polemiki z ewentualną apelacją. To w postępowaniu odwoławczym sąd drugiej instancji ma obowiązek ustosunkowania się do zarzutów stron. Nie widzę w tym rozwiązaniu jakiegokolwiek naruszenia prawa stron polegającego na stawianiu jednych w lepszej sytuacji, a innych w gorszej. Należy również zwrócić uwagę na to, że po złożeniu środka odwoławczego wraz z uzasadnieniem strona przeciwna dostaje jego odpis oraz może się do niego odnieść zarówno na piśmia jak i ustnie w toku postępowania odwoławczego.

Prawo do obrony

Pan Włodzimierz Młynarski, radca prawny ze Słubic, twierdzi w skierowanym do nas liście m. in., że nasze propozycje mają maskować nieudolność sądów i naruszać prawo do obrony. Jako przykłady takich rozwiązań podaje zobowiązanie oskarżonego do złożenia wyjaśnień na początku rozprawy, obowiązek informowania przez niego o aresztowaniu w innej sprawie, prowadzenie sprawy pod nieobecność niektórych z jego obrońców, rozpoznawanie zażaleń przez sąd w składzie jednoosobowym oraz dołączanie do aktu oskarżenia jego zapisu elektronicznego.

Prawo do obrony jest prawem oskarżonego, a nie jego obowiązkiem, i nie powinno być nadużywane w celu paraliżowania procesu karnego, a tak się, niestety, dzieje. Często jest bowiem tak, że oskarżony świadomie unika stawiennictwa w sądzie, nie odbierając wezwań, unikając doprowadzeń, zmieniając miejsce pobytu, co często na wiele miesięcy, a nawet lat, paraliżuje rozpoczęcie procesu.

Podobnie prawem oskarżonego jest możliwość ustanowienia trzech obrońców i nikt nie zamierza oskarżonych go pozbawiać. Adwokaci powinni jednak wykonywać rzetelnie swoje obowiązki, a nie np. przez nieobecność jednego z nich paraliżować kolejne rozprawy, bo akurat nie stawił się ten, który był odpowiedzialny za przygotowanie danego elementu linii obrony, który miał być przedmiotem postępowania na konkretnym terminie rozprawy (np. wysłuchanie biegłego). Przykłady takiego zachowania znam, niestety, z własnego doświadczenia.

Zażalenia

Ograniczenie składu sądu rozpoznającego zażalenia z trzech do jednej osoby spowoduje, że rozpoznanie spraw w II instancji będzie szybsze i wydajniejsze niż obecnie, gdy konieczne jest zebranie składu trzyosobowego. Dołączanie aktu oskarżenia w formie elektronicznej w prosty sposób zaoszczędzi pracy sekretariatom sądów.

Celem tej propozycji nie jest wygoda sędziego, który miałby w uzasadnieniu wyroku bezmyślnie i automatycznie kopiować tezy z uzasadnienia aktu oskarżenia. W sprawach skomplikowanych i obszernych, w których występuje wielu oskarżonych, akt oskarżenia w części zawierającej dane personalne oraz stawiane im zarzuty obejmuje niejednokrotnie kilkadziesiąt, a nawet kilkaset stron. Dane te muszą znaleźć się w komparycji wyroku, gdzie sąd wymienia kto i o co jest oskarżony. W przypadku uzyskania aktu oskarżenia w formie elektronicznej można tę część po prostu powielić. Rozwiązanie takie nie zagraża prawu do rzetelnego procesu, jest to jedynie ułatwienie techniczne.

Mamy świadomość, że niektóre rozwiązania projektu zmian w procedurze karnej przedstawionego przez „Iustitię” wzbudzają kontrowersje. Wyrażamy nadzieję, że projekt ten będzie przedmiotem prac właściwej komisji senackiej, w trakcie których zarówno teoretycy prawa, jak i praktycy będą mogli wyrazić swoje stanowisko, a ich wynikiem będą zmiany, które przyczynią się do sprawniejszego prowadzenia procesów karnych.

Comments