Artykuły‎ > ‎

Trzy miliony dzieci bez ojców

Wydrukowano w Rzeczpospolitej | 17 stycznia 2011 | Prawo | Marek Domagalski

Rafał Wąworek adwokat, wiceprezes Stowarzyszenia Centrum Praw Ojca i Dziecka: blisko 100 procent rozwodów kończy się faktycznym pozbawieniem dziecka pieczy ojcowskiej

Rz: Jak na wprowadzone półtora roku temu tzw. porozumienia wychowawcze patrzy zaprawiony w tych sprawach adwokat, ale też działacz ojcowski?

Rafał Wąworek: Art. 58 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego w nowej wersji ustanowił swoistą „wyjątkowość” wspólnej pełnej władzy rodzicielskiej po rozwodzie. Tak też jest ona traktowana przez sądy – jako swoista nagroda za dobre sprawowanie. 

Przed zmianami władzę rodzicielską ograniczano ojcu wyjątkowo. Obecnie tak się staje automatycznie w razie braku porozumienia między rozwodzącymi małżonkami, a tak bywa najczęściej. Wyjątkowe powierzenie obojgu rodzicom władzy rodzicielskiej wymuszają te nowe regulacje.

Rozwodzący się małżonkowie mogą się przecież porozumieć co do wychowania dzieci?

O to właśnie chodzi. W praktyce nawet wyimaginowany zarzut matki w stosunku do ojca czyni niemożliwym osiągnięcie konsensusu, a zarazem pozbawia ojca realnej władzy nad dzieckiem, bez której wykonywanie skutecznej pieczy lub opieki nie jest możliwe. Jak ma wyglądać taka kadłubowa opieka ojca pozbawionego pełni władzy rodzicielskiej? Jest to fikcja. W praktyce jego rola zostaje zredukowana do roli „visitor”, by nie użyć niecenzuralnego, ale ulubionego ostatnio słowa polskich feministek.

O rzeczywistej, a nie teoretycznej pozycji rodziców decyduje jednak powierzenie przez sąd władzy rodzicielskiej?

Jeżeli władza rodzicielska jest ograniczana do wyboru szkoły oraz opieki zdrowotnej, to w praktyce ojciec staje się nie drugorzędnym, lecz czwartorzędnym opiekunem: po matce, babce matczynej oraz po nowym partnerze matki, na którego ceduje ona w praktyce wykonywanie uprawnień nieprzysługujących wówczas rodzonemu ojcu.

Sądy przyznają jednak czasem ojcu pełną władzę rodzicielską i bardzo szerokie kontakty z dzieckiem.

Takie sytuacje należą do wyjątków. Należy podkreślić, że sędziowie orzekający w powyższy sposób muszą powoływać się na akty ponadkodeksowe, czy kierują się naczelną zasadą dobra dziecka, i orzekają wbrew literalnemu brzmieniu kodeksu. Niestety w obecnym stanie prawnym standardem stało się przyznawanie ojcu znikomej liczby godzin kontaktów. 

Są jeszcze odwołania do wyższej instancji.

W wypadku każdego sporu czy wątpliwości dotyczących sprawowania pieczy po rozwodzie sądy rodzinne cedują swoje uprawnienia orzecznicze na organy pozasądowe: rodzinne ośrodki diagnostyczno-konsultacyjne (RODK), które masowo deprecjonują ojców. Uprawnienia opiekuna pierwszoplanowego przyznają ojcom w znikomym procencie wypadków. Z opinii sfeminizowanych RODK wynika wprost, że mężczyźni są mniej wartościowymi opiekunami niż matki, a relacje ojców z przeprowadzanych tam nad nimi „badań” są porażające. 

Tymczasem działaczki organizacji kobiecych, ale także niektórzy adwokaci i sędziowie rodzinni mówią, że poza samymi działaczami ojcowskimi ojcowie po rozwodzie aż tak bardzo dziećmi się nie interesują.

W mediach eksponowane są ekstremalne wypadki: ojców alkoholików, stosujących przemoc fizyczną itp. W rzeczywistości poczucie bezsilności ojców wobec systemu jest olbrzymie. Świadczy o tym liczba wejść na stronę Stowarzyszenia Centrum Praw Ojca i Dziecka: niekiedy blisko tysiąc w tym samym czasie!  W naszym kraju 3 mln dzieci wychowuje się bez ojców, a blisko 100 proc. rozwodów kończy się faktycznym pozbawieniem dziecka pieczy ojcowskiej. Jest to swoisty „dorobek” sądów rodzinnych, a zwłaszcza RODK – swoistej pozostałości po poprzedniej epoce.

O co więc w praktyce walczycie przed sądem?

Walka ojców sprowadza się już nie tyle do ustalenia zasad równorzędnej opieki wspólnej, ile do utrzymywania malutkiego przyczółka, wybłagania od sądu jednej lub dwóch godzin więcej kontaktów tygodniowo. Często jest to mniej, niż przysługuje na widzenia skazanemu na dożywocie w więzieniu o obostrzonym rygorze.

Comments