Artykuły‎ > ‎

Niejeden chciałby mieć takich dziadków

Rzeczpospolita | Marek Domagalski 23-08-2013, ostatnia aktualizacja 23-08-2013 19:45

Kolejna kontrowersyjna ingerencja sądu rodzinnego w opiekę nad dzieckiem, według kurator ponoć zbyt intensywnie karmionego — musi bulwersować. Czy to tylko kolejny incydent?

Tak czy inaczej - gdzie jest Rzecznik Praw Dziecka ? Jak wyjaśniło nam jego biuro prasowe w piątek po południu — jest na urlopie, ale podjęto sprawę, a komentarz może być w poniedziałek. Czyżby prócz szefa nie było tam urzędników?

To jednak dygresja, los polskich dzieci nie zależy przecież tylko od rzecznika. Ktoś zresztą może powiedzieć, że nic złego się nie dzieje, sprawa jest przecież w rękach sądu. Mam jednak poważne wątpliwości.

Babcia, osoba na teraz najbliższa dla 5-letniego Maćka z Kokorzyc na Dolnym Śląsku mówi, że gdy zapytała kurator, dlaczego sąd rodzinny chce odebrać jej i jej mężowi pieczę nad dzieckiem usłyszała, że „mały jest pasiony, nie karmiony, tylko pasiony jak... świnia". Dlaczego dzieckiem zajmują się dziadkowie? Dlatego że matka stosowała wobec niego przemoc, a ojciec ułożył sobie życie z inną kobietą.

Janusz Wojciechowski, europoseł opozycji, były prezes NIK i wieloletni sędzia, przecież nie żartem, bo nie ma tu z czego żartować, pisze na blogu: „Jeśli można zabrać dziecko z tego powodu, że za dużo je, to można i z każdego innego. Drugie jest niejadkiem, to je zabiorą, że jest za chude. Trzecie zabiorą, że jest za małe, czwarte że za duże, piąte, że za dużo siedzi przed komputerem, szóste, że nie ma komputera, siódme że się za mało uczy, ósme, że za dużo...".

Trudno nie przyznać mu racji, sprawa robi się tym bardziej poważna, że to nie pierwszy pokaz lekkiego traktowania więzów rodzinnych przez przedstawicieli władzy. Wspomnę tylko incydent z końca października ub.r., gdy opolscy policjanci zatrzymali i oderwali niemal w środku nocy matkę od malutkich dzieci (2 i 6 lat) i oddali je do pogotowia opiekuńczego, a matkę zabrali do aresztu. Chodziło o przymuszenie kobiety (matki) do zapłaty zaległej grzywnę w wys. 2,3 tys. zł.

Sąd rodzinny może ustanowić rodzinę zastępczą bądź dokonać zmian w tym zakresie w przypadku zagrożenia dobra dziecka. W praktyce rodziny zastępcze ulegają rozwiązaniu w przypadku stwierdzenia alkoholizmu, przemocy fizycznej lub wykorzystywania seksualnego lub fizycznego nieletnich .

—  Niestety, spotykam także coraz liczniejsze przypadki pochopnego, lekkomyślnego sięgania zwłaszcza przez młodych sędziów do tego „inwazyjnego" narzędzia, jakim jest rozwiązanie rodziny zastępczej — wskazuje adwokat Rafał Wąworek. — W rzeczywistości oznacza ono likwidację rodziny przez sędziego.

— Sąd rodzinny winien interweniować w przypadku, kiedy życie i zdrowie dziecka jest zagrożone, jednak sposób interwencji powinien być stosowny do okoliczności. W tej sprawie sąd podjął już mniej drastyczne kroki i ustanowił kuratora, trudno zaś ocenić z góry, czy sposób żywienia dziecka zagraża jego zdrowiu — wskazuje z kolei adwokat Anisa Gnacikowska. — Jeśli dziecko wychowuje się w kochającej rodzinie (a wszyscy wokół tak mówią), to wystarczy jedynie opiekunom uświadomić ich szkodliwe dla dziecka żywienie.

Takie jest też moje zdanie. Inaczej co trzecie czy czwarte dziecko wymagałoby interwencji sądu rodzinnego, a i dorosłym przydałby się kurator, by im uświadamiać, jak niebezpiecznie się odżywiają.

Maćka zostawmy w spokoju, niejedno dziecko chciałby mieć takich dziadków.

rp.pl

Comments