Artykuły‎ > ‎

Kodeks rodzinny do oceny ekspertów

Wydrukowano w Rzeczpospolitej | 05 lipca 2012 | Prawo | Marek Domagalski

Rzecznik praw dziecka, angażując kilkunastu znanych prawników, powołał komisję kodyfikacyjną prawa rodzinnego. Czy to dobra inicjatywa?

Osobom zajmującym się prawem rodzinnym pomysł się podoba, ale zastrzegają, że ze zmianami trzeba być ostrożnym.

Zamysł rzecznika jest ambitny: komisja ma przeanalizować prawo rodzinne i wskazać obszary, w których konieczne są zmiany, by było bardziej przyjazne dziecku i skuteczniej chroniło jego interesy. Efektem mają być projekty nowelizacji.

Zdaniem prawników prawo rodzinne wymaga zmian, ale przemyślanych

Co wymaga zmian

Zapytaliśmy członków nowej komisji, jak widzą swoje zdanie.

– Potrzebne są zmiany zarówno krótkoterminowe, jak i długofalowe – wskazuje Jacek Ignaczewski, sędzia rodzinny z olsztyńskiego Sądu Rejonowego. – Obecnie procesy rodzinne są niefunkcjonalne, wywołują konflikty. Proces rozwodowy to np. spór na wyniszczenie, jest bowiem wzorowany na procesie cywilnym: skupia się na wykazaniu, kto zawinił, komu coś można zarzucić, jakby małżonkowie mogli być święci i żyć razem przez kilkanaście lat bez potknięć. Tymczasem chodzi o w miarę łagodne rozwiązanie problemu. Należałoby więc np. przesłuchanie małżonków przesunąć na początek, a świadków (którzy zwykle spór podgrzewają) na koniec, jeśli to konieczne.

67 tys. rozwodów i separacji orzekły sądy w 2011 r.

– Chcemy szeroko spojrzeć na tę problematykę, np. na nowy problem tzw. eurosierot, czyli dzieci rodziców, którzy wyjechali na dłużej do innego kraju.

– Ujęła mnie  koncepcja przeglądu prawa rodzinnego – mówi Teresa Romer, sędzia Sądu Najwyższego w stanie spoczynku.

– Prawo rodzinne nie ma nawet ukształtowanych zasad, pojęć, a przez prawników traktowane jest po macoszemu, należy je więc usamodzielnić – wskazuje Paweł Jaros, sędzia, były rzecznik praw dziecka. – Już sama dyskusja i prace tak poważnego grona powinny usunąć wiele nieporozumień i sporów ideologicznych związanych np. z adopcją. Jest wiele kwestii konkretnych, np. ustalenia (zaprzeczania) ojcostwa na podstawie DNA.

3 mln dzieci w naszym kraju nie ma kontaktu z rodzicem (zwykle ojcem) bądź ma go ustalony sądownie

Rzecznik nie ma inicjatywy ustawodawczej, ale może zgłaszać swoje propozycje.

Bez pośpiechu

– Nazwanie tego gremium komisją kodyfikacyjną jest chyba na wyrost – wskazuje  Henryk Haak, specjalista od prawa rodzinnego, profesor Uniwersytetu Szczecińskiego. – Też uważam, że prawo rodzinne powinno być bardziej odseparowane od cywilnego, które koncentruje się na kwestiach majątkowych, ale pracuje przecież cały czas Komisja Kodyfikacyjna Prawa Cywilnego i to ona jako organ rządu będzie miała decydujący głos .

Sędzia Robert Zegadało, sekretarz tej komisji, powiedział tymczasem „Rz", że jej plan jest taki, żeby obecny kodeks rodzinny stał się częścią nowego kodeksu cywilnego. Oczywiście dorobek komisji przy rzeczniku praw dziecka pewnie będzie uwzględniony, choć najpilniejsze zmiany zostały niedawno wprowadzone.

– Nowelizacja kodeksu rodzinnego (art. 58) z 2009 r. wręcz zachęca kobiety do bardziej agresywnego prowadzenia procesu rozwodowego, są bowiem świadome, że władza rodzicielska po rozwodzie pozostaje obojgu rodzicom jedynie po zawarciu pisemnego porozumienia – nie kryje krytycyzmu wobec zmian  adwokat Rafał Wąworek, działacz ojcowski. – Za tym rozwiązaniem optowało wielu luminarzy nauki, boję się zatem udziału w procesie legislacji teoretyków. Zmianami powinni się  zająć sędziowie i adwokaci. Są konieczne, ale powinny  następować powoli.

masz pytanie, wyślij e-mail do autora m.domagalski@rp.pl

Rozmowa dla „Rzeczpospolitej"

Ma­rek Mi­cha­lak rzecz­nik praw dziec­ka

Czy ocenia pan pra­wo ro­dzin­ne jako tak złe, że wy­ma­ga ra­dy­kal­ne­go prze­glą­du?

Marek Michalak: To nie kwe­stia złej oce­ny, ale prze­ko­na­nie, że wie­le do­bre­go mo­że­my jesz­cze zro­bić. Ro­dzi­na to jed­na z naj­bar­dziej ce­nio­nych przez Po­la­ków war­to­ści. Tym­cza­sem pra­wo ro­dzin­ne nie de­fi­niu­je na­wet ta­kich po­jęć jak ro­dzi­na, do­bro ro­dzi­ny czy do­bro dziec­ka. Nie są sko­dy­fi­ko­wa­ne za­sa­dy tego pra­wa.

Pro­ce­du­ra zresztą nie jest do niego do­sto­so­wa­na. Po­ja­wia­ją się nie­bez­piecz­ne po­my­sły, by np. opi­sy­wać re­la­cje ro­dzin­ne ję­zy­kiem pra­wa cy­wil­ne­go, han­dlo­we­go, ję­zy­kiem trans­ak­cji.

Ta­kie zmia­ny wy­ma­ga­ją zmia­ny ko­dek­sów. Czy ma pan po­li­tycz­ne wspar­cie?

Je­stem prze­ko­na­ny, że do­bre po­my­sły za­wsze znaj­dą wspar­cie. Za­nim jed­nak bę­dzie­my mó­wić o kon­kret­nych pro­po­zy­cjach, na­le­ży rze­tel­nie prze­dys­ku­to­wać za­ło­że­nia i moż­li­wo­ści prak­tycz­ne.

Jakie obszary prawa i stosunków rodzinnych najbardziej wymagają zmian?

Jest ich wie­le. Na­le­ży zwró­cić uwa­gę na sy­tu­ację dziec­ka w pro­ce­sach roz­wo­do­wych, w po­stę­po­wa­niach ad­op­cyj­nych, uwzględ­nia­ć jego zda­nie za­rów­no co do re­la­cji z in­ny­mi oso­ba­mi, jak i je­go ma­jąt­ku. Są też kwe­stie pro­ce­du­ral­ne, któ­re po­zwo­lą na pod­mio­to­we trak­to­wa­nie dziec­ka w pro­ce­sach. Cho­dzi ponadto o wzmoc­nie­nie są­dow­nic­twa ro­dzin­ne­go, uczy­nie­nie go bar­dziej przy­ja­znym dla dzie­ci i ro­dzi­ny.

Ży­je­my w cza­sach spo­rów ide­olo­gicz­nych, choć­by o związ­ki part­ner­skie czy ad­op­cje. Czy nie oba­wia się pan, że ta ini­cja­ty­wa tyl­ko roz­nie­ci te spo­ry?

My­ślę, że wręcz prze­ciw­nie. Obec­na dys­ku­sja jest prze­sad­nie upo­li­tycz­nio­na, tak więc głos wy­bit­nych fa­chow­ców: teo­re­ty­ków i prak­ty­ków pra­wa ro­dzin­ne­go, jest wręcz nie­zbęd­ny. Rzecz­nik praw dziec­ka jest nie­za­leż­nym or­ga­nem kon­tro­li pań­stwa. Głos za­bie­ram w spra­wach waż­nych dla dzie­ci i sta­ram się nie wcho­dzić w spo­ry ide­olo­gicz­ne i po­li­tycz­ne.

—roz­ma­wiał Ma­rek Do­ma­gal­ski

Comments