Artykuły‎ > ‎

Co sędzia ma pod togą

Wydrukowano w Rzeczpospolitej | 04 sierpnia 2012 | Prawo | Marek Domagalski

Pod urzędowy strój nakładają tylko bieliznę, a nogi moczą w miskach z wodą. Tak sędziowie radzą sobie z upałem

W niektórych sądach Lubelszczyzny w upalne dni prezesi zarządzali w tym roku krótsze godziny pracy. Rozprawy jednak muszą się toczyć według wcześniej przygotowanej wokandy. A taka rozprawa może trwać nawet kilka godzin.

– W budynku naszego sądu walka z upałami polega głównie na tworzeniu przeciągów. Otwieramy wszystko, co się da – mówi Maja Smoderek, sędzia z Sądu Okręgowego w Warszawie.

Z kolei sędzia Marek Celej zafundował sobie jedwabną togę.

Jednak ani wentylacja, ani jedwabna toga nie liwidują problemu upałów. Nie raz, nie dwa wymaga on radykalniejszych środków. Przykładowo sędzia z lubelskiego sądu nałożyła togę tylko na bieliznę, o czym zapomniała. Po rozprawie zdjęła togę, jak zawsze. Historia nie jest zmyślona. Zapewnia o tym sędzia Artur Ozimek z Sądu Okręgowego w Lublinie.

Nie ma podstaw prawnych do zdejmowania togi. Sąd to teatr, który musi być odegrany

– Podobna zdarzyła się w Warszawie – mówi adwokat Jacek Kondracki, prosząc, by pikantniejszych scen nie opisywać.

Jak się tu ochłodzić

Sędziowie i inni prawnicy to też ludzie i również ciężko znoszą upały, których w ostatnich tygodniach jest sporo. Nie brakuje im jednak pomysłów na ochłodzenie, zwłaszcza że tylko w niektórych sądach są letnie togi. Podobnie tylko niektórzy adwokaci mają takie togi, czasem nawet jedwabne. Te urzędowe są... wełniane.

– Kiedyś w upał sędzia mówił: to dzisiaj orzekamy bez tóg, i sam ją zdejmował, a za nim pełnomocnicy. Niestety, zwyczaj ten zanika – mówi z żalem adwokat Andrzej Michałowski. – Na początku lipca w upalny dzień czekałem na rozprawę w sądzie przy al. Solidarności, i gdy sędzia wchodziła na salę, zapytałem grzecznie „procedujemy w togach czy bez", ale sędzia zmroziła mnie wzrokiem, jakbym szargał świętości. Uważam, że regulamin regulaminem, ale człowiek też się liczy.

Nieco rygorystyczniej na to patrzy sędzia Tomasz Kałużny, prezes Sądu Rejonowego w Białymstoku:

– Uważam, że nie ma prawnych podstaw do zdejmowania togi, chyba że ktoś np. z powodu duszności nie mógłby mówić. Poza regulaminem jest przecież zdrowy rozsądek. Ale sąd to jednak pewne misterium i teatr, który musi być odegrany.

Adwokaci muszą więc nieraz zaciskać zęby.

Aplikantom jest lepiej

– Prowadziłem sprawę przy 40-stopniowym upale i na rozprawie pojawił się młody pełnomocnik bez togi, a ja w swojej ciężkiej orzekałem już od kilku godzin. Zwróciłem mu więc uwagę, żeby się to więcej nie powtórzyło – mówi sędzia Kałużny. – Kilka dni później na następną rozprawę wchodzi ten sam człowiek i bardzo głośno przedstawia się: „aplikant adwokacki...". Zrozumiałem, że bezpodstawnie zwracałem mu uwagę, aplikant nie nosi bowiem togi. To mnie udzielił się upał, a on zachował zimną krew – dodaje z uznaniem sędzia.

Adwokat Rafał Wąworek jest zwolennikiem większego luzu w upały i podczas rozprawy w sądzie gospodarczym na warszawskim Czerniakowie miał togę trochę niedopiętą, na co sędzia kategorycznie powiedział: „proszę doprowadzić swój strój do porządku".

– W Niemczech w sądach rejonowych pełnomocnicy występują w koszulach z krótkimi rękawami – dodaje adwokat. –Jedynie w wyższych instancjach nie ma zmiłuj się i musi być toga.

Kontrowersje budzi także strój cywilny, a dokładniej jego braki.

– Na posiedzenie pojednawcze dwóch sąsiadek w sprawie o tzw. pyskówkę przyszła młoda kobieta w tak krótkim mini, że miała tylko pasek na biodrach. Wyżej też wszystko było widać – opowiada sędzia Ozimek. – Na szczęście dla powagi rozprawy nie przyszła tego dnia jej przeciwniczka, i odraczając sprawę, pouczyłem tę obecną sąsiadkę o art. 356 § 3 kodeksu postępowania karnego. Mówi on, że na rozprawie nie mogą być obecne osoby w stanie nielicującym z powagą sądu.

Miednica zamiast klimatyzacji

Mamy też kilka relacji o moczeniu nóg pod stołem sędziowskim.

– Gdy jeszcze byłem aplikantem, pewien sędzia w czasie upału trzymał nogi w miednicy z wodą pod stołem, a zza pokrywającego go sukna nic nie było widać. Pewnego dnia chyba się zapomniał i po sali zaczęło się roznosić „chlup, chlup..." – wspomina adwokat Roman Nowosielski.

Praktyka ta najwyraźniej nie zanikła.

– Niedawno uczestniczyłem w sprawie, w której orzekała sędzia w zaawansowanej ciąży. Puchły jej nogi. Przed rozprawą powiedziała, że będzie trzymała nogi w misce z wodą i w trakcie rozprawy je tak moczyła – mówi mecenas Michałowski.

Klimatyzacja niewiele zmieniła w tych zwyczajach, nie ma jej zresztą we wszystkich salach, czasem jest zepsuta, a czasem tak nieznośna, że ją sędziowie zwyczajnie wyłączają. Zdarza się też humorystyczna wymiana zdań.

W jednym z biur w nowych sądach na placu Krasińskich w Warszawie urzędniczka mówi do interesanta: proszę nie zamykać drzwi.

– A przecież to drzwi pancerne – odpowiada zdziwiony.

Na to urzędniczka:

– Właśnie, ciężko się je zamyka i ręce nam się urywają od otwierania, a klimatyzacja wyłączona.

Comments